KSIĄŻKA





 


 







 




Wciągnęłam jak pączka z lukrem. Tak szybko i ze smakiem. Nie jest to książka o diecie, z przepisami zdrowych posiłków. Takich już mam przesyt i daję słowo... nie wzięłabym do ręki.

 

Ta książka jest inna. Zmieniła moje życie. TAK, ZMIENIŁA MOJE ŻYCIE, w 5 min. Zwariowane? I to bardzo! Dzięki niej uświadomiłam sobie jak niewiele trzeba by dokonać zmian w swojej głowie. Książka ta napisana jest w formie rozmowy terapeutycznej Marleny - zwyczajnej dziewczyny - z Marleną - psychologiem. To taki dialog od serca. Dialog kobiety, której doświadczenia będą bliskie ogromnej ilości innych kobiet.

 

To książka dla osób, które czują, że mają problem z kontrolą tego co i ile jedzą. Dla tych, którzy cierpią z powodu obsesyjnego przeglądania się w lustrze. Dla tych, którzy katują się ćwiczeniami fizycznymi, by czuć się dobrze w swoim ciele. Dla tych, którzy starają się sprostać ideałom piękna ze swojej głowy. Dla tych wszystkich nas, zwyczajnych dziewczyn, które nie radzą sobie z normalnym jedzeniem i mają już tego dosyć! Książka Zero Diet! To dosłownie Zero Diet. Ufff. Co za ulga!

~Marta z Wyszkowa (32 lata)



Od jakiegoś czasu próbuję przejść na weganizm. Nie chodzi o dietę, a o wybór moralny. Nie zmienia to faktu, że na próbę zmiany jadłospisu reagowałam buntem, złością i w końcu łamałam postanowienie. A kiedy nawet postępowałam z nim w zgodzie, powodowało to we mnie napięcie, miałam poczucie, że z czegoś rezygnuję. Po przeczytaniu „ Zero diet” doszła do mnie z pełną mocą niezgoda na pozbawianie się czegoś, nawet w imię zasad. Pozwoliłam sobie na to- i jadłam nabiał jak szalona... przez około 2 tygodnie, po których odkryłam, że po nabiale się po prostu źle czuję i nie chcę go jeść. I nie jem. Ale dzięki tej książce i temu, co we mnie uruchomiła- czuję się wolna. Niejedzenie nabiału jest moim wyborem, a nie zasadą.

~ Julia (28 lat)

Bycie na restrykcyjnej diecie przypomina bycie dzieckiem, za które ktoś decyduje o jednej z najbardziej intymnych spraw, jaką jest jedzenie. Po jakimś czasie w tym dziecku rośnie bunt, żeby uwolnić sie spod kontroli i postępuje wtedy dokładnie na odwrót. I tak tworzy się zaklęte koło...

Książka ta... wykracza poza schemat. Uczy żywieniowej dorosłości. Co lubię, czego nie, czego potrzebuję, jakie są moje zasady. Sięga głębiej niż poradniki żywieniowe. Dodatkowo jest opisem poruszającego procesu, którego autorka doświadczyła na własnej skórze. POLECAM!


~ Eliza (34 lata)
 

Pani Marleno, książka odebrana po urlopie i przeczytana jednym tchem :)
Bardzo dziekuję i gratuluję. Dla mnie ważna z dwóch powodów. Pierwszy osobisty, bo utwierdziła mnie w przekonaniu, że akceptacja samej siebie i wyzwolenie się z jarzma wiecznego odchudzania to najlepsza droga do szczęśliwego życia. Długo trwało zanim sama do tego doszłam. Nie miałam wiedzy psychologicznej jak Pani, ale gdzieś w podświadomosci czułam, że powinnam szukać w tych obszarach. Nie w kolejnych dietach, głodówkach i ograniczeniach, ale w poznawaniu własnego ciała i własnych potrzeb .
A drugi aspekt związany właśnie z pogłębianiem wiedzy. Niedawno skończyłam studia podyplomowe "Coaching Zdrowia i Żywienia" . Nie zmienię zawodu, nadal będę leczyć ludzi, ale wiedza, którą zdobyłam, przyda mi sie w mojej codziennej pracy. Poleciłam Pani ksiązkę moim koleżankom z grupy studenckiej jako piekny przykład pracy z klientem/pacjentem :) Mam nadzieję, że podzielą się swoimi spostrzeżeniami.

~ Iwona